Uzależnienie jest chorobą rodzinną

Uzależnienie jest chorobą rodzinną 21 marca 2019 | Samantha Campbell | Uzależnienie, Wsparcie W mojej rodzinie uzależnienie jest tak powszechne jak naczynia w zlewie czy niedzielne obiady. To jest w sposobie, w jaki zostałam wychowana, w sposobie, w jaki zostali wychowani moi rodzice. Nie mam w rodzinie nikogo, kto żyje teraz w aktywnym uzależnieniu, ale widzę jego skutki na przestrzeni pokoleń. Następuje cykliczna destrukcja, a kiedy się ją zatrzyma, odbudowa może trwać dziesiątki lat. Są dwie rzeczy, które wiem o mojej ojcowskiej babci, ale żadna z nich nie dotyczy jej imienia. Wiem, że zmarła kilka lat temu i wiem, że porzuciła mojego ojca i jego rodzeństwo, kiedy byli małymi dziećmi, aby pielęgnować nałóg narkotykowy i alkoholowy, co w końcu doprowadziłoby mnie do jedynej innej rzeczy, którą o niej wiem. Jest wiele rzeczy, które wiem o moim ojcowskim dziadku. Wiem, jak Papa lubi swoją kawę i jak nie czuł większej radości w życiu niż bycie otoczonym przez swoje wnuki. Słyszę syczenie jego przenośnej maszyny tlenowej, jeśli zamknę oczy i skoncentruję się wystarczająco mocno. Czuję jego zbyt cienkie ramiona wokół mnie, jego wrzecionowate palce spoczywające na moich plecach. Trudno jest pogodzić człowieka, którego znałem, z nieobecnym alkoholikiem i palaczem, którego znała moja rodzina.

Zawsze wiedziałem, że mój tata był zły na swoją mamę, ale nigdy nic nie mówił. Upewnił się, że nigdy nie zetknęłam się twarzą w twarz z jego ojcem alkoholikiem, a raczej doświadczyłam tylko mojego ciepłego, kochającego taty. Jedynym momentem, kiedy tata rozmawiał ze mną o tym, jak wyglądało jego życie w okresie dorastania, był czas, kiedy wysyłał mnie na moje pierwsze w życiu spotkanie terapeutyczne. Siedzieliśmy w kabinie jego pickupa, kiedy spojrzał na mnie i powiedział, że popełnił błąd i nie miał wszystkiego, czego potrzebował, aby być rodzicem. Chciał, żebym nauczyła się, jak radzić sobie z własnym życiem, żebym miała lepiej i była lepsza od tych wszystkich, którzy byli przede mną, w tym od niego - nie posłuchałam go.

W ciągu 18 miesięcy od tej rozmowy, mój ojciec i ja całkowicie przestaliśmy rozmawiać. Moi rodzice byli rozwiedzeni od lat, ale on przestał przychodzić, a ja przestałem tego oczekiwać. W tym momencie naszego życia oboje zmagaliśmy się z poważnymi problemami psychicznymi, nie mogąc poradzić sobie z nimi w sposób zdrowy i produktywny. Są części mojego życia, których nigdy przedtem nie uważałem za produkt uboczny tej choroby, którą znamy jako uzależnienie, ale kiedy je sobie poukładałem, nabrały sensu. Mój ojciec nie był w stanie być ojcem, którego potrzebowałem, kiedy byłem nastolatkiem, ponieważ go nie miał. Alkoholizm sprawił, że nie miał go aż do czasu, gdy mój tata był już dorosły i miał własne dzieci. Nigdy nie widział dobrego rodzicielstwa w akcji, aż do czasu, gdy miał już mnie. Postanowiłem, że nie pozwolę, aby uzależnienie odebrało cokolwiek więcej mojej rodzinie lub mnie. Znalazłam system wsparcia w Al-Anon i innych grupach i opowiadałam o ich znaczeniu wszystkim, których znam. Nawet jeśli to tylko raz, bycie otoczonym przez ludzi, którzy rozumieją i słuchanie ich historii jest uzdrawiające.

Powiązane wpisy